Wzmacniacze lampowe


 

Kondo Souga:

Wzmacniacz oryginalnie był przystosowany do zasilania napięciem 110V. Trafił do mnie w celu dostosowania go do sieci 230V. Na szczęście zastosowano uniwersalny transformator sieciowy, więc operacja ta ogranicza się do przelutowania kilku zworek na uzwojeniu pierwotnym transformatora.

Przeprowadziłem też wymianę kondensatorów elektrolitycznych. Oryginalne kondensatory Unicon (6 sztuk) wymieniłem na Black Gate serii WKZ oraz NH:

Kondensatorów sygnałowych nie ma sensu wymieniać, bo oryginalnie zastosowano olejowe Kondo ze srebrną folią. Natomiast lampy sterujące 6072 oraz 12BH7 zostały wymienione na NOS Tung-Sol a lampy mocy na NOS 2S4S Svetlana "Winged C". Lampa prostownicza 5U4G również została wymieniona na NOS.

Po wygrzaniu wzmacniacz gra wybitnie naturalnie. Poczucie współobecności ze zdarzeniem muzycznym jest niebywałe, najlepsze z jakim się kiedykolwiek spotkałem.

 

Sun Audio SV-2A3:

 

 

Naprawa lampowych monobloków Phase Triode

Otworzyłem. Zgroza. Jakiś ignorant  zrobił "upgrade" i w rezultacie zdemolował wzmacniacz. "Modyfikację" zrobiono bez pojęcia, poodcinano rezystory od ich nóżek, i do wystających z płytki "kikutów" dolutowano "lepsze", ale ... za słabe. No i rezultat jest taki, że mało, że to wszystko się trzyma ma słowo honoru a zimne luty się robią co trochę, to jeszcze co niektóre oporniki się zwyczajnie spaliły. Poza tym w jednym kanale coś się poważnie paliło (okopcenia, chyba elektrolit dostał zwarcia) i zostało połatane na zasadzie "byle działało".
Zdjęcia pobojowiska poniżej.   Będę musiał to odbudować. Warto, bo gra bajecznie. Później dodam zdjęcia naprawionego wzmacniacza.

 

 

Wzmacniacz został naprawiony. Gra bardzo dobrze, bez trudu napędza moje kolumny na Scan-Speakach, a przecież nie są one łatwym obciążeniem, a wzmacniaczyk ma tylko sześć watów. Dlatego pozostanie w moim systemie na dłużej.

 

Zamówiłem kondensatory teflonowe, powinno to dać dalszą poprawę jakości dźwięku.

 

Bewitch No.6550

Zgłosił się do mnie użytkownik chińskiego wzmacniacza lampowego Bewitch No.6550 z problemem, mianowicie coś trzeszczało w jednym kanale.
Wzmacniacz ten to push-pull na lampach KT88 z autobiasem, z możliwością przełączania pomiędzy trybem triodowym a ultralinearnym. W stopniu wstępnym  pracują lampy 6SL7 a w driverze 6SN7. Zasilacz jest na lampach 5Z3 z filtrem CLC.
Okazało się że trzaskom winne były zanieczyszczone nóżki lampy 6SL7, ale przy okazji postanowiliśmy nieco poprawić ten wzmacniacz. Żaczęliśmy od skorygowania błędu w zasilaczu. Projektant wzmacniacza chyba nie czytał datasheetów, bo obciążył prostownik 5Z3 zbyt dużą pojemnością 100uF przed dławikiem. Wymieniliśmy te kondensatory na 15uF. Pojemność kondensatorów po dławiku zwiększyliśmy do 220uF (przy pojemnością 100uF słychać niestety lekki brumik). Wymieniliśmy też no-name kondensatory sprzęgające na Jantzen Superior.
Z zabiegów kosmetycznych-przygasiliśmy rezystorem walącą po oczach diodę świecącą.
Kolejne przeróbki przeprowadzałem już sam.
Jak wiadomo łatwiej zaopatrzyć się w dobrze brzmiące egzemplarze lamp 6SN7 niż zdobyć sensowne 6SL7, ja tej lampy nie lubię. Postanowiliśmy więc dostosować stopień wstępny do lamp 6SN7. Jako że obie lampy mają identyczny pinout, operacja taka wymaga tylko dobrania punktów pracy przez wymianę kilku rezystorów. Zmniejszyłem też głębokość pętli globalnego sprzężenia zwrotnego. Przy okazji wymieniłem kondensatory bocznikujące rezystory w katodach lamp mocy oraz kondensatory w zasilaniu lamp drivera.
Wstawiłem sowieckie lampy 6N8P (zamienniki 6SN7).
Tak przygotowany wzmacniacz zagrał od razu bez żadnych niespodzianek.
Wzmacniacz gra bardzo dobrze, dynamicznie, przestrzennie i barwnie, a przy tym jest zbudowany wyjątkowo solidnie, a wykończony bardzo starannie, pod tymi względami przewyższa on wiele markowych urządzeń uznanych producentow.





Meng KT88

Jest to klasyczny push-pull wzorowany na znanym od dziesięcioleci układzie Williamsona. Tym razem oparto go na lampach KT88 i wyposażono w autobias. Zasilanie wzmacniacza oparto na prostownikach półprzewodnikowych, ale nieststy nie wyposażono go w układ opóźnionego załączania napięcia anodowego.  Trzeba było to uzupełnić. Zamontowałem też układ zdalnego sterowania głośnością. Użyłem układu sterownika firmy Madral (polecam):

 

Potrzebny był potencjometr z silnikiem, musiałem poszukać wersji z mniejszym silnikiem umieszczonym nieco z boku mechanizmu, a i tak konieczne było umieszczenie go pod kątem. Inna wersja potencjometra nie zmieściłaby się ze względu na płytkę drukowaną i elementy znajdujące się na niej.

 

Układ opóźnionego załączania napięcia anodowego:

 

Widok na całość prac. Potrzebny był też niewielki transformatorek do zasilania dodatkowych układów:

 

Przedwzmacniacz lampowy.

Monobloki muszą współpracować z przedwzmacniaczem. Dlatego wykonałem przedwzmacniacz lampowy w układzie WK-WA na lampach ECC88. Wyposażyłem go w zdalne sterowanie głośnością. Oto zdjęcia:

 

Przedwzmacniacz ten wraz z moim przetwornikiem był prezentowany na Audio Show:

 

Inny przedwzmacniacz, wersja mini:

 

Music Angel XD800mkIII

 

Yaqin MC10L:

 

Yaqin MC5881L

W stanie fabrycznym gra przyzwoicie, ale po pół godzinie jest tak gorący że niemal parzy. Zwłaszcza pucha kryjąca trafa. Pomiary wykazały o wiele za wysokie biasy lamp mocy oraz napięcie żarzenia 7,5V! To nie jest wzmacniacz, tylko maszynka do wypalania lamp! Pewnie po kilku miesiącach byłyby do wyrzucenia.
Wzmacniacz ma autobias, więc trzeba było dobrać nowe rezystory katodowe. Żarzenie jest AC, więc trzeba wstawić rezystor. Kawał rezystora, bo trzeba zbić ponad 1V przy sumarycznym poborze prądu 7-9A (w zależności od użytych lamp). Wydzielają się zatem całkiem pokaźne ilości ciepła i opornik musi być wieeelki ;-)
Już myślałem że na tym modelu trzeba będzie położyć lagę, bo brumił skurczybyk dość wyraźnie. Po kilku próbach zwalczenia problemu nawet miałem rzucić ręcznik, bo wydawało mi się że resztki brumu pochodzą od sprzężenia magnetycznego pomiędzy nieszczęśliwie usytuowanymi trafami...
Ale uparłem się. Zdemontowałem wzmacniacz na tzw. "czynniki"...
masa poprowadzona fatalnie, bez ładu i składu popodpinana byle gdzie do obudowy, słaba filtracja zasilania tylko jednym kondensatorem, ech...
Kupę czasu mi zajęło śledzenie połączeń masy i pracowite łączenie wszystkiego kabelkami tak jak należy. Na koniec wywaliłem mikry mostek zasilający cały wzmacniacz, wstawiłem diody soft recovery, a za nimi filtrację CRC z całkiem sporym dodatkowym kondensatorem Nichicona.
Efekt: Nie brumi, nawet na słuchawkach!
Teraz tylko wymiana chińskich no-name 6N1 na sowieckie wojskowe NOSy 6N1P-EW i jazda! Gra bardzo fajnie. A jeszcze lepiej gra jak mu się wymieni lampy mocy 5881 (czyli odpowiedniki 6L6) na EL34. To dopiero dostaje skrzydeł!
Polecam ten wzmacniacz tym, którzy potrafią sobie go doprowadzić do porządku. Ci, którzy nie czują się na siłach niech raczej kupią inny model.

 

 

 

 

 

 

 

 

Załóż darmową stronę z Beepworld.pl
 
Za treść tej strony odpowiedzialny jest wyłącznie jej
autor. Osiągalny jest za pomocą tego Formularza!